Widgetized Sidebar

This panel is active and ready for you to add some widgets via the WP Admin

-20 a to wszystko dzięki temu przepisowi

July 8, 2019.admin.0 Likes.0 Comments

Powidła śliwkowe to kolejny smak dzieciństwa. Jak zrobić takie najlepsze i jednocześnie najprostsze opiszę Wam właśnie dzisiaj. 

Babcia nie robiła zbyt wielu przetworów, ale powidła z późnojesiennych, słodkich węgierek musiały znaleźć się w małej piwniczce. Najbardziej lubiłam smarować nimi świeży chleb z dodatkiem białego sera albo po prostu wyjadać łyżeczką prosto ze słoiczka. Babci dawno z nami nie ma, ale smażąc powidła zawsze o Niej myślę 🙂 

Powidła śliwkowe to kolejny smak dzieciństwa. Jak zrobić takie najlepsze i jednocześnie najprostsze opiszę Wam właśnie dzisiaj. 

Babcia nie robiła zbyt wielu przetworów, ale powidła z późnojesiennych, słodkich węgierek musiały znaleźć się w małej piwniczce. Najbardziej lubiłam smarować nimi świeży chleb z dodatkiem białego sera albo po prostu wyjadać łyżeczką prosto ze słoiczka. Babci dawno z nami nie ma, ale smażąc powidła zawsze o Niej myślę 🙂 

czas przygotowania : 3 dni
składniki :

  • kilka kg śliwek węgierek
  • troszkę wody
  • duży szeroki garnek
  • duża drewniana łyżka
  • dużo cierpliwości i nic więcej ! 

sposób przygotowania : jak widzicie lista składników jest oszałamiająca bo poza śliwkami właściwie nic więcej, poza sprzętem do smażenia, nie potrzeba. Śliwki, właśnie zwykłe węgierki, powinny być takie mocno dojrzałe i już marszczące się od strony ogonka. Najlepsze są takie z jak najpóźniejszych zbiorów bo są najsłodsze i najmniej soczyste. Ja nie dodaję ani grama cukru bo dobre powidła wcale go nie potrzebują. 

A jak zrobić dobre powidła śliwkowe ?Bardzo łatwo ! Śliwki umyłam – w moim garze mieści się 4 kg więc tyle właśnie ich było. Przebrałam je usuwając resztki liści i ogonki. Każdą przecięłam na pół, wyrzuciłam pestki a kawałki owoców przełożyłam do gara. Tenże gar powinien być duży, szeroki – to ważne żeby była duża powierzchnia parowania – o grubym dnie i/albo nieprzywierającej powierzchni. Ponieważ śliwki były już mało soczyste więc wlałam kilka łyżek wody. Garnek przykryłam i postawiłam na małym ogniu. Powoli dusiłam owoce ok. 30-60 minut aż puściły nieco soku. Wtedy zdjęłam pokrywkę i zaczęło się smażenie. Trwało jakoś 3 – 4 godziny, cały czas na dość małym ogniu, z mieszaniem drewnianą łychą co jakiś czas. Po tym czasie śliwki już się nieco rozgotowały a ja wyłączyłam ogień i zostawiłam je na noc – bez przykrycia żeby sobie odparowywały.

Następnego dnia znów zaczęłam podgrzewać, na malutkim ogniu, i smażyłam kolejne 4 godziny. Częstość mieszania nieco się zwiększyła w miarę gęstnienia masy śliwkowej. Mieszanie jest ważne bo podczas niego miękkie śliwki ulegają rozdrobnieniu a poza tym kontrolujemy czy nic się nie przypala. Gdyby, niestety, coś zaczęło przywierać do dna to należy przełożyć śliwki do innego garnka, delikatnie żeby nie zebrać tej przypalonej warstwy a potem smażyć dalej. Po mniej więcej 4 godzinach znów wyłączyłam ogień i odstawiłam garnek tak jak pierwszego dnia.

Dnia trzeciego znowu zaczęłam podgrzewanie – im masa gęściejsza tym częściej mieszałam i tak przez kolejne godziny, aż do uzyskania właściwej konsystencji czyli do momentu kiedy powidła nabrane łyżką będą spadać z niej płatami a nie spływać.

Trwa to wszystko długo, ale uwierzcie, że warto bo na koniec uzyskujemy słodziutkie, pyszne powidła. Jeszcze jednym mankamentem jest to, że masy znacznie ubywa w trakcie smażenia – mniej więcej o połowę pierwotnej objętości, czasami nawet więcej. Ale zostaje to co najlepsze. Moim śliwkom wystarczyły 3 dni, ale jeśli będziecie mieli bardziej soczyste owoce to można smażyć powidła dłużej. 

Usmażone powidła, wrzące, przełożyłam do słoików, zakręciłam. Słoiki odstawiłam do góry dnem, do ostudzenia. Z 4 kg owoców otrzymałam 6 słoików powideł – słoiki poj. 0,3 l .

Categories: Uncategorized

Add comment

Kopy Theme . Proudly powered by WordPress . Created by IshYoBoy.com